Goście lasu

Luksus

…bo dla mnie luksus to nie kosmetyki za setki złotych, z ilością konserwantów jakby wiadrami ktoś powlewał. Ze sklepów takich, że jak przekroczysz próg to już powinieneś czuć się prestiżowo. Nie takie, co to z taśmy produkcyjnej w plastikowych butelkach spadają jedna po drugiej. Bez duszy. Martwe jakby. Profesjonalne niby a cierpieniem zwierząt niejednokrotnie okupione.

Dla mnie luksusem jest to, że Ona do mnie przyjeżdża z setką babeczek do kąpieli, od progu rozpromieniona taka i mówi: „Patrz Ewuniu, jakie piękne mi wyszły. Całą noc wyrabiałam”. I tak oglądam te Jej dzieła sztuki i wącham, bo pachną tak jakby człowiek na łąkę wyszedł w pełni lata. Pies się plącze, bo też powąchać chce, czy aby to nie do jedzenia. Oglądam ze wszystkich stron, a tam i lawenda zatopiona i listki lipy, dzikiej róży kawałki. Wszystko sama zbiera. Wszystko sama wyrabia. Tak bardzo ją to wszystko cieszy, skrzydeł życia dodaje. Oprócz tych liści lipy i kawałków suszonej pomarańczy Ona tyle radości tam nawpycha, żeby i innych cieszyło. Olejek do ciała mi przywozi i mówi: „to specjalnie dla ciebie”. Pomarańczowo-cynamonowy taki, że po użyciu pachnę jak słodki piernik prosto z piekarnika wyjęty. Bo Ona wie, że ja pomarańcze w kosmetykach zatopione uwielbiam. Te babeczki układam, zdjęcia pstrykam, bo takie urokliwe, że oprzeć się nie można. Kilka sztuk dla siebie przeznaczam, w łazience układam i dopiero po godzinie orientuję się, że ja wanny nie mam. A one do wanny przecież. Tak mnie swą urodą te babeczki omamiły.  Mąż mówi: wannę kupić trzeba, takie luksusy pachnące a u nas wanny brak.

To jest luksus, że kosmetyk innym prezentujesz i prawdę możesz o nim powiedzieć, że naturalny, że dla zdrowia, że z myślą o dobru człowieka stworzony. Luksus, że nie kłamiesz a w zachwyt szczery co minutę nad nim popadasz. Reklamować nie musisz a opowiedzieć o nim jedynie.

Luksusem jest dla mnie to, że pstrykam zdjęcia dla Niej z ogromną radością i jak mówi, że przyjedzie to ja ciasto piekę albo zielony koktajl miksuję. O życiu przy tym zielonym w trójkę gawędzimy i tak sobie milutko pracujemy. Luksusem jest to, że sąsiadka zza płotu mi krzyczy, że balsam z werbeny jest wspaniały i innego to Ona już nigdy nie kupi. Ja nie zaprzeczam, bo tak samo uważam. Druga sąsiadka przychodzi i mówi: „Dziękuję Izuniu, taki ten Twój krem na mają skórę zbawienny, jak specjalnie dla mnie przygotowany.” A największym luksusem jest to, że wypachniona lawendą spać idę i nie martwię się, że przez to moje wypachnienie jakieś zwierzę cierpieć musiało…

Twórcą tych dzieł jest Izabela Duniec, kobieta, która stworzyła „Babeczki w kąpieli”. Drodzy Czytelnicy zapraszam również na Jej profil po dokładne informacje dotyczące zdrowej pielęgnacji.

Łukasz Ciotucha – nadal pozytywna dystrybucja: 517-800-601